Szkoła Podstawowa

Idź do spisu treści

Menu główne

Konkurs ortograficzny

Archiwum

Im mniej, tym lepiej, czyli inaczej niż na zwykłych sprawdzianach


12 marca 2015r. 25 pogromców byków… ortograficznych zmagało się z trudnym dyktandem, ułożonym przez nauczyciela polonistę, by wyłonić laureatów szkolnego konkursu ortograficznego (niektóre osoby, które miały brać udział w konkursie, realnie oceniły swoje szanse i wycofały się).
Do etapu szkolnego mogło przystąpić po 5 najlepszych uczniów z każdej klasy, którzy znają i stosują w praktyce zasady ortograficzne, co oznacza, że zazwyczaj nie popełniają błędów ortograficznych w dyktandach, kartkówkach ortograficznych, wypracowaniach czy notatkach. W niektórych klasach było tylu ochotników, że musiały się więc odbyć eliminacje klasowe. Krótkie, ale trudne dyktando wyłoniło najlepszych.
Wszyscy uczestnicy szkolnego konkursu ortograficznego pisali to samo dyktando. Za każdy błąd ortograficzny otrzymywali -1pkt., a za błąd interpunkcyjny -0,5 pkt. Zwycięzcą zostawał ten, kto miał najmniej punktów ujemnych.

Oto najlepsi znawcy ortografii w Szkole Podstawowej w Malczycach w roku szkolnym 2014/2015:

1. Malwina Kijowska (kl. VI a) – I miejsce
2. Nikola Mółka (kl. VI b) –        II miejsce
3. Krzysztof  Łucki (kl. VI a) –   III miejsce


Uczniowie ci będą  reprezentowali naszą szkołę w Powiatowym Konkursie Ortograficznym Walka z bykami,  który odbędzie się 19 marca 2015 r. w Udaninie. Życzymy im połamania pióra!

Na wyróżnienie zasłużyli piątoklasiści: Aleksandra Reluga (kl. Va)
i Bartłomiej Czarnecki (kl. Vb), którzy uplasowali się tuż za zwycięską trójką.
   
Wszystkim uczestnikom konkursu gratulujemy, że podjęli wyzwanie, pozostałym uczniom naszej szkoły proponujemy zapoznanie się z treścią dyktanda zamieszczonego poniżej. Kto wie, może zechcecie sprawdzić się w przyszłym roku? Czekamy na Was!

Dyktando konkursowe Przygoda życia
Wbiegłem chyżo do pokoju w warszawskim hotelu Orbita, w którym mieszkałem już trzy dni. Panował tu kompletny chaos. Niepewnie rozejrzałem się wokół. Wszystko  porozrzucane, jakby przez pokój przeszedł huragan. To nieprawdopodobne, że w przeciągu tak króciutkiego czasu zdążyłem zrobić nieporządek, jakiego nie powstydziłby się sam Augiasz. Rzuciłem się na nieposłane łóżko w haniebnie brudnych butach i zachlapanej jakimś ohydztwem odzieży. Twarz miałem umorusaną, włosy zmierzwione, szczerze mówiąc, wyglądałem jak półtora nieszczęścia albo upiór z horroru. Nie uwierzycie, gdy powiem, że tak wygląda turysta po całodziennym zwiedzaniu uroczych zakątków prawobrzeżnej części stolicy.
Leżałem tak dłuższą chwilę, chyba nawet zdążyłem się zdrzemnąć. Z objęć Morfeusza wyrwał mnie przerażający wrzask pokojówki.  Dobiegał z głębi wąskiego korytarza. Otworzyłem drzwi.  Kobieta biegała wte i wewte, bezskutecznie  próbując ukryć się. Włosy zjeżyły mi się na głowie. Ni stąd, ni zowąd na schodach pojawili się antyterroryści, którzy ścigali  mężczyznę w rozchełstanej koszuli. Średniego wzrostu brunet o niepospolitej urodzie naprawdę nie  wyglądał na groźnego przestępcę, ale na pewno miał coś na sumieniu.
W ręku dzierżył nóż. Czmychnął niby żbik i w  okamgnieniu zniknął za najbliższym zakrętem. Nie zdążyłem ochłonąć, kiedy ujrzałem znanego reżysera. Dziękował aktorom za wspaniałą grę. Zachichotałem z rozrzewnieniem i po chwili wahania podszedłem do niego.
To była ekstraprzygoda! Cenną pamiątką z Warszawy były autografy popularnych aktorów i wspólne zdjęcie z reżyserem i chimerycznym scenarzystą.

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego